wtorek, 9 lutego 2016

Cappuccino (Mokate)

Ah, jak dobrze mieć ferie, nawet gdy jeden tydzień mam już za sobą. Więcej czasu na naukę i powtórki, ale i sporo na odpoczynek (czasem mi odwala, muszę jakoś uspokoić się do maja, bo zjedzą mnie nerwy! :) ).
Dziś opiszę kawę z proszku. Nie, nie pijam takich rzeczy. Ale gdy zobaczyłam, że jest dostępne cappuccino z magnezem to mimo, że średnio w to wierzę wiedziałam, że muszę je mieć (mam chroniczne niedobory magnezu - łykam suplementy + staram się jeść to, co go zawiera). I tutaj MarcPol mnie zawiódł. Fakt, że wersji tej nie mają to żaden problem. Ale wkładanie saszetek wersji klasycznej do pudełek tych z magnezem jak dla mnie jest nie fair (stały pudełka i takie, i takie, ale z jednakową zawartością). Tak czy siak zauważyłam to jeszcze w sklepie, ale mimo to kupiłam. Ot, ciekawość.
Na opakowaniu niestety (a raczej na szczęście dla mnie...) nie mamy podanych wartości kalorycznych czy składu. Można poszukać w internecie/sprawdzić na większym opakowaniu. Ja się trochę bałam. Postąpiłam zgodnie z zaleceniem i zalałam proszek z saszetki 120ml gorącej (nie zagotowanej) wody. To znaczy 120 tak mniej-więcej, odmierzałam "na oko". Kawa (to sformułowanie raczej umowne) po przygotowaniu ładnie pachnie. Smak jest ciekawy, a na wierzchu wytworzyło się trochę fajnej pianki. Tak naprawdę jest to jednak mało kawowe i straszliwie, okropnie wręcz słodkie. Może trzeba było dodać więcej wody, ale wtedy całość byłaby rzadka, więc zrezygnowałam z tego. Napoju wychodzi mało, ale saszetka taka kosztuje jedynie ok. 70-75 groszy. No cóż, na pewno nie wrócę do tego produktu.
Miejsce zakupu: MarcPol
Cena: ok. 70-75gr za saszetkę
Masa netto: 15g
Kaloryczność:
Ocena: 3/6

Gdyby mimo wszystko był ktoś zainteresowany i odważny to jest to nowością w Lidlu - opakowanie 100g kosztuje tam 1,69zł.

13 komentarzy:

  1. nie cierpię tego typu napojów ... bleh..

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza "kawa" dzieciństwa, ile to już jej nie piłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedynie cappuccino, jakie uznaję, to takie w kawiarniach czy ewentualnie sieciówkach. Takich napojów nigdy nie kupowała, i nie zamierzam. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. takie kawowe proszki do sama słodka chemia, nie lubię ich. Ale moja siostra pija regularnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. moja współlokatorka wszystkie kupiła od Mokate, najbardziej mi smakowało o smaku czekoladowym <3 Powiedziałam, jej, że kawy nie pijam, ale nie było rozmowy xDD Owsianki na niej gotowałam i inne zupy mleczne i nie powiem polubiłam tą chemię... ale paczuszka jest mała droga :<

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno już nie piłam takiej kawy, choć kiedyś cappuccino całkiem lubiłam. Nie wiem jak jest teraz, ale w ogóle nie ciągnie mnie do tej chemii, więc próbować nie będę, wolę zwykłą inkę z mlekiem sojowym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brrr najgorsze co może być to słodki kawowy napój :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nigdy ta firma nie przekonała mnie na tyle do swoich produktów, bym rozważał ich zakup

    OdpowiedzUsuń
  9. Te to wiadomo, że niewypał. :D Jednak cappuccino o smaku Daim, Oreo i Toblerone to coś fantastycznego absolutnie. Niczym te słodycze w formie płynnej mmm.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nawet nigdy nie byłam (ani chyba tez nie widziałam) MacPol. :o
    Proszkowane Cappucino z tej firmy piłam ciągle w podstawówce, a z czasem przestałam.
    Może kiedyś trafisz na to z magnezem, choć pewnie za wiele to ono go nie ma.

    PS. Zmieniłam adres - http://kwintesencja-smaku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Cappuccino kojarzy mi się z pobytami u babci, bo jak byłam dzieckiem, zawsze mi je kupowała i robiła - orzechowe było moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń